Ile kosztuje audyt SEO i od czego zależy cena?
Rzetelny audyt SEO dla małej lub średniej polskiej firmy kosztuje od 1 800 zł do 6 000 zł netto, a przy rozbudowanych sklepach e-commerce na silnikach dedykowanych czy Magento kwoty sięgają 8 000–15 000 zł. Tani dokument za 300 zł kupiony na portalu ze zleceniami to w 99% automatycznie wygenerowany plik PDF, który niczego nie naprawia i nie przyniesie ani jednego nowego klienta. W SISL profesjonalny audyt SEO z planem dzialania kosztuje od 1 800 zł netto, a gotowy raport z priorytetami wdrożeniowymi dostarczamy w 7 dni roboczych.
Ostateczna cena nie bierze się z sufitu. Składa się na nią czas pracy specjalisty SEO oraz programisty, który musi zajrzeć pod maskę Twojej strony. Widełki zależą ściśle od trzech czynników:
- Wielkość serwisu i liczba podstron: Analiza 15-stronicowej witryny usługowej wymaga około 10–15 godzin pracy. Sklep internetowy mający 40 000 indeksowanych produktów, warianty, filtry i integracje z Allegro wymaga 30–60 godzin weryfikacji architektury informacji, indeksacji oraz crawl budgetu.
- Silnik strony (CMS / framework): Standardowy WordPress z WooCommerce jest łatwiejszy w diagnostyce niż Magento (audyt techniczny Magento to u nas koszt od 1 500 zł) czy autorskie systemy pisane na zamówienie kilkanaście lat temu.
- Historia domeny: Strona po migracjach, ze spadkami ruchu po aktualizacjach algorytmów Google lub z filtrem ręcznym wymaga głębokiej analityki profilu linków i logów serwera.
Dlaczego jeden audyt kosztuje 300 zł, a inny 4 000 zł?
Różnica nie wynika z marży agencji, ale z metody wykonania. Audyty za 300–500 zł to tak zwane „audyty z automatu”. Ktoś wpisuje Twój adres URL do narzędzia typu SEMrush, Ahrefs czy Audytowo, klika „Generuj raport”, dokleja swoje logo i wysyła Ci 60 stron technicznego żargonu. Taki dokument zawiera ogólniki: „popraw meta tagi”, „dodaj atrybuty alt do 400 zdjęć”, „zmniejsz pliki CSS”. Nie dowiesz się z niego, która zmiana realnie wpłynie na Twoje pozycje, ile zajmie programiście i od czego w ogóle zacząć.
Ręczny audyt ekspercki polega na tym, że człowiek analizuje Twój model biznesowy, strukturę marż i zachowania użytkowników na polskim rynku. Weryfikuje nie tylko błędy w kodzie, ale też to, dlaczego potencjalny klient szukający Twoich usług w Google wybiera konkurencję, która ma gorszą ofertę, ale lepszą strukturę podstron ofertowych.
Raport SEO ma być instrukcją naprawy biznesu, a nie wykresem generowanym przez maszynę, którego nikt w firmie nie potrafi wdrożyć.
Co musi zawierać audyt SEO, żeby nie trafił do szuflady?
Jeśli płacisz za dokument 1 800 zł lub więcej, nie masz prawa dostać suchej teorii. Profesjonalny audyt składa się z czterech precyzyjnych filarów techniczno-biznesowych:
1. Audyt techniczny (Technical SEO) i kondycja kodu
To fundament. Programista SEO weryfikuje, czy roboty Google bez problemu odczytują zawartość strony. Kluczowe punkty to:
- Indeksacja i plik robots.txt: Czy nie blokujesz przypadkowo kluczowych sekcji lub czy do indeksu nie trafiają śmieci (np. wyniki wyszukiwania wewnętrznego, strony logowania, duplikaty parametrów sortowania).
- Struktura adresów URL i kanoniczność: Poprawność wdrożenia tagów
rel="canonical", zwłaszcza w e-commerce przy wariantach kolorystycznych czy rozmiarowych. - Prędkość i Core Web Vitals: Czas reakcji serwera (TTFB), wskaźniki LCP, CLS i INP pod kątem urządzeń mobilnych. W Polsce ponad 70% ruchu w e-commerce to smartfony.
- Zgodność z przepisami: Wdrożenie banera zgód (Consent Mode v2) pod wymogi RODO/UODO bez blokowania analityki, a także dostępność cyfrowa (wymogi EAA – Europejskiego Aktu o Dostępności).
2. Architektura informacji i słowa kluczowe
Google musi rozumieć hierarchię Twoich usług. Audyt weryfikuje, czy każda kluczowa usługa lub kategoria produktowa ma dedykowaną, zoptymalizowaną podstronę, czy wszystko zostało wrzucone na stronę główną w formie nieskończonego one-page’a.
3. Analiza treści i kanibalizacja słów kluczowych
Częsty problem w polskich firmach: trzy różne artykuły na blogu walczą o tę samą frazę co główna strona usługowa, w efekcie żadna nie wchodzi do TOP 10. Audyt musi precyzyjnie wskazać, które podstrony należy połączyć, które przekierować kodem 301, a które napisać od nowa.
4. Priorytetyzacja wdrożeń (Macierz Wpływ / Koszt)
Najważniejsza część raportu. Zadania muszą być podzielone na trzy koszyki:
- Krytyczne (Quick Wins): Zmiany, które zajmą programiście 3–5 godzin, a mogą w 30 dni odblokować 40% utraconego ruchu (np. usunięcie błędnego tagu noindex, naprawa pętli przekierowań).
- Średnioterminowe: Przebudowa struktury menu, optymizacja linkowania wewnętrznego, wdrożenie danych strukturalnych Schema.org.
- Długoterminowe: Rozbudowa sekcji poradnikowej, rozszerzenie drzewa kategorii, optymalizacja profilu linków zewnętrznych.
Kiedy zakup audytu SEO to wyrzucenie pieniędzy w błoto?
Uczciwe podejście do biznesu wymaga powiedzenia wprost: audyt nie jest rozwiązaniem dla każdego w dowolnym momencie. Nie kupuj audytu SEO, jeśli:
- Masz prostą wizytówkę na jednej podstronie (One-Page): Jeśli prowadzisz lokalny warsztat lub biuro rachunkowe, a Twoja strona firmowa ma tylko formularz i opis działalności, kompleksowy audyt za 1 800 zł nie ma sensu ekonomicznego. Wystarczy poprawna optymalizacja Profilu Firmy w Google (Google Moja Firma) i podstawowa konfiguracja strony (u nas nowa, w pełni zoptymalizowana strona firmowa to koszt od 4 900 zł netto).
- Nie masz budżetu na wdrożenie zaleceń: Audyt sam w sobie niczego nie naprawia. To tylko diagnoza. Jeśli po zapłaceniu za raport nie będziesz mieć zasobów na opłacenie programisty lub copywritera, dokument straci ważność po kilku miesiącach. Godzina pracy sprawnego web developera w Polsce to koszt 120–250 zł netto.
- Planujesz całkowity relaunch witryny za 2 miesiące: Zamiast audytować stary, porzucany serwis, lepiej przeznaczyć środki na audyt przedwdrożeniowy i makietowanie nowej platformy.
- Cały Twój ruch pochodzi z Allegro lub płatnych kampanii Meta Ads: Jeśli model biznesowy opiera się wyłącznie na szybkim arbitrażu cenowym lub marketplace, SEO nie będzie dla Ciebie priorytetowym kanałem sprzedaży.
Dostałem raport na 100 stron. Jak rozpoznać, czy to naciąganie?
Objętość audytu to najczęstszy trik stosowany przez agencje, które chcą uzasadnić wysoką cenę. Dobry audyt ma zazwyczaj od 20 do 45 stron zwięzłych, technicznych konkretów popartych zrzutami ekranu z Twojego panelu Google Search Console i kodu źródłowego.
Sygnały ostrzegawcze, że kupiłeś bezwartościowy dokument:
- Połowa raportu to definicje z Wikipedii (np. „Co to jest znacznik H1?”, „Dlaczego prędkość strony jest ważna?”). Nie płacisz za podręcznik, tylko za analizę własnego serwisu.
- Brak konkretnych adresów URL – raport mówi ogólnie: „popraw opisy produktów”, zamiast podać listę 50 kluczowych podstron wymagających natychmiastowej korekty.
- Brak szacunkowego czasu wdrożenia dla programisty.
- Zalecenia stojące w sprzeczności z prawem lub logiką biznesową (np. usunięcie informacji o dyrektywie Omnibus, bo „wydłuża kod HTML”, albo usunięcie wtyczek płatności BLIK i Przelewy24, bo „skrypty spowalniają ładowanie checkoutu”).
Co zrobić po audycie, żeby inwestycja w SEO zaczęła zarabiać?
Po odebraniu raportu powinieneś przekazać plik zadań zespołowi technicznemu. Masz wtedy trzy drogi:
- Wdrażasz zalecenia własnym programistą: Specjalista SEO weryfikuje poprawność wdrożenia (tzw. reaudyt kontrolny po 14–30 dniach).
- Zlecasz wdrożenie twórcom audytu: W SISL łączymy kompetencje programistyczne i pozycjonerskie. Wdrażamy poprawki w ramach stałej obsługi – nasza opieka i utrzymanie stron zaczyna się od 549 zł/mc, a kompleksowe pozycjonowanie od 1 500 zł/mc. Dla mniejszych podmiotów mamy też abonament od 300 zł/mc (przy 500 zł opłaty wdrożeniowej).
- Wdrażasz wyłącznie błędy krytyczne (Quick Wins): Jeśli masz ograniczony budżet, zrealizuj pierwsze 5–7 punktów o najwyższym priorytecie biznesowym. Często samo usunięcie błędów blokujących roboty indeksujące pozwala odzyskać 20–30% ruchu organicznego bez ponoszenia gigantycznych kosztów agencyjnych.
Zanim wydasz budżet na audyt, upewnij się, z kim rozmawiasz. Jeśli chcesz przeanalizować swoją stronę lub sklep internetowy bez lania wody i bez raportów generowanych z automatu – napisz do nas. Przejrzymy Twój serwis i wprost powiemy, czy audyt w Twoim przypadku ma uzasadnienie finansowe.